x Uwaga!Moja strona kolekcjonuje ciasteczka.

sobota, 26 września 2015

Matka bezsenna

Bycie czyjąś mamą to wcale nie taki lekki orzech do zgryzienia. Na szczęście mam złote dziecko. Śpi kiedy chcę i nie marudzi za bardzo. Nie ukrywam, że przy jego obsłudze dość dużo pomaga mi mój Ukochany. Mój synek jest żywiołowym 5 miesięcznym bobasem, który ku zaskoczeniu całej rodziny usiadł sam gdy skończył 4 i pół miesiąca. Teraz próbuje już wstawać. Rośnie mały rugbysta jak nic. Babcia ( moja mama ) zmieniła się nie do poznania (przynajmniej jeśli chodzi o stosunek do mnie i do wnusia) . Zupełnie inny człowiek, jak to ktoś kiedyś mi powiedział: "Wystarczy dać komuś powód do życia a od razu widzimy inną osobę". Myślę, że to kwestia motywacji.

Co do bycia mamą, to godziny, w których udostępniam posty mówią same za siebie. Nie mogę spać, choć czasem jest tak, że padam jak betka i już nic mnie nie obudzi, Wtedy Tatuś nie ma wyjścia, musi się zająć naszą 7 i pół kilową latoroślą, której ani się śni żeby dalej leżeć. Tylko patrzeć jak wstanie na nogi. Choć Wojtek zupełnie wypełnia ostatnio mój świat ( robię naprawdę mało oprócz bycia kurą domową ). To czasem myślę także o sobie samej.

Z tego myślenia wykiełkował pomysł zawarcia małżeństwa, bo miałam już dość biegania po urzędach w celu autoryzacji faktu bycia matką mojego dziecka ( nosimy różne nazwiska, a to generuje tony papierolgii ). Więc postanowiliśmy z króliczym Księciem, że się pobierzemy. No dobra właściwie On postanowił, kiedy mi się oświadczył. Zapewne nie miał pojęcia, że nastąpi to tak szybko. Zgodnie z tradycją, że pierścionek jest ważny tylko rok, ślub bierzemy w przeddzień oświadczyn. Jakoś tak wyszło, bo nie mogłam się doczekać.

Kupiłam już sukienkę, ale taką zwykłą elegancką a nie ślubną ( ta zarezerwowana na ślub kościelny ). Został do umówienia fryzjer i makijaż. Tak po za tym trzeba jeszcze odebrać obrączki. Zaproszenia już rozesłane.

Nie wiem czy chcę mieć wieczór panieński, w sumie w moim życiu nigdy nie było szczególnie dużo przyjaciółek, no może oprócz dwóch. Więc nie wiem, z kim miałabym świętować. Chciałabym tego wieczoru zrobić coś, żeby nie myśleć o kawalerskim mojego lubego. Strasznie się go boję, nie wiem dlaczego, przecież to nawet nie moje święto. W sumie nie powinnam mieć żadnych obaw, bo przecież mu ufam. Ale jednak coś nie daje mi spokoju ( może ta groźba striptizu, bo moje ciało po ciąży wygląda, jak wygląda ). A wy co o tym myślicie? Zwłaszcza dziewczyny, czy też miałyście podobne obawy przed ślubem? Chciałabym także poznać zadnie Panów, którzy czytają (zwłaszcza, jeśli chcą mnie pocieszyć).


To tyle na dziś, może w końcu zasnę. Dobranoc!

3 komentarze:

  1. To moje przemyślenia w temacie. Całe szczęście Przemek miał podobne podejście :) http://chabazie.blogspot.com/2010/08/oficjalne-obwieszczenie.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardziej myślałam o zjedzeniu tony lodów i oglądaniu bajkowego maratonu ( Wall-e, Klopsiki i inne zjawiska pogodowe, Horton słyszy ktosia). Ewentualnie malowanie paznokci i pidżama party :) Ja nie potrzebuje się gapić na innych facetów ( mój jest wystarczająco atrakcyjny ;) ). Z resztą znając mojego lubego On ze striptizerką będzie chciał porozmawiać a nie się na nią gapić.

      Usuń
  2. A na marginesie - gratulacje :)

    OdpowiedzUsuń